poniedziałek, 20 lipca 2015

W zawrotnym tempie!

Każdego dnia wstaję, bo każdego dnia jest coś do zrobienia! Czy narzekam? Nie! Lecę i zabieram się do roboty. Do tego są to głównie same przyjemne rzeczy, więc nie ma mowy o nudzie czy niezadowoleniu! 
Ostatnie dwa tygodnie było bardzo intensywne, psychicznie i fizycznie. Dziś troszkę wolnego i z chęcią napiszę Wam co ciekawego się u Nas wydarzyło!
Zaczynając od początku. Od lutego chodzę do Schroniska i udzielam się jako Wolontariusz. Około trzech, czterech tygodni temu dostałam pod opiekę pierwszego psa- miniaturkę Labka, chociaż wątpię żeby Cheero chociaż raz w życiu widział psa tej rasy ;-) Moje zadanie- przekonać psa żeby zaczął ufać ludziom.




Cheerucha ma 5 lat. Pierwszy spacer to podkulony ogon, maksymalnie napięta smycz. Tego dnia 4 razy wchodziłam do niego. Ostatnie podejście było sukcesem! Pies podszedł do mnie i dał sobie założyć obrożę. Początkowo na jej widok bał się w ogóle spojrzeć na mnie. Głaskanie odpadało, smakołyki jadł tylko jednego rodzaju, reszta nawet go nie interesowała, ale udało się- Cheero miał obrożę! W kolejnych dniach otwierał się coraz bardziej. Teraz każdy jest go w stanie zabrać na spacer. Pies cieszy się jak ktoś do niego przychodzi do klatki, uwielbia się miziać, przychodzi słysząc swoje imię, biega, bawi się patykiem i podchodzi do mijanych osób się przywitać. Zrobił ogromny postęp! Umie chodzić w szelkach, na widok obroży czy smyczy cieszy się jak głupi! 
Przez miesiąc przy pomocy innych osób udało się psiaka zmienić w szczęśliwego czworonoga!




Jestem z reguły twardą osobą. Nie wzruszam się na widok psiaków, które są w klatkach. Przychodzę, zabieram je na spacer, daję im kontakt z człowiekiem, którego tak bardzo potrzebują. Chcąc nie chcąc, do niektórych przywiązujesz się bardziej. I tak pierwszy raz wzruszyłam się jak do domu pojechał uciekinier- Ramzes. Potem Schroniskowy boks opuścił Peppi. Na dokładkę do adopcji pojechała Alinka! Dziwnie jest przyjeżdżać do Schronu i nie widzieć już tych mordek, ale wiesz, że tak jest dobrze, że tak powinno być! Takie adopcje motywują do dalszej pracy, do dalszych spacerów. Pustkę po tej trójce powoli zaczął wypełniać nowy podopieczny o imieniu Fokus oraz urocze szczeniaczki razem z mamusią! 
Całą tą paczkę widywałam niemalże każdego dnia przez ostatni tydzień. Mamusia szczeniaczków - Luna- znalazła domek i po leczeniu będzie do niego jechać. Maluchom w ciągu dwóch dni znaleźliśmy odpowiednich Właścicieli z doświadczenie z psami ttb. Leda pojechała do rodziny z dzieckiem, do domku z ogródkiem, i cudownymi terenami do biegania zaraz za płotem. Leia trafiła do wspaniałych, aktywnych Opiekunów i dodatkowo będzie miała czworonożnych kompanów w postaci kotów i psa, którzy pokażą jej świat. Fokus natomiast, jak się okazało, nie przejawia agresji. Jest psem aktywnym, trzymającym się człowieka, ciekawskim i chętnym do pracy. Pracujemy nad jego wyciszaniem się, bo z tym ma największy problem. Uwielbia być głaskany! Co do Cheero- powoli zaczynamy szukać domku, chłopak jest gotowy na kochającą rodzinkę!




Roboty przez dwa tygodnie było od groma. Moje dwa Miśki też miały intensywne dni. Pokonywały kilometry z rana, popołudniami albo wieczorami, w zależności od pogody, Halinka przerabiała posłuszeństwo, a Nitrula skupiał się nad nowym projektem.











Każdego dnia wstawałam wiedząc, że przede mną masa roboty. Jednak nie narzekałam. Wiedziałam, że wieczorem pójdę spać z uczuciem spełnienia! Warto było! :-)


pozdrawiamy!
ONH

3 komentarze:

  1. Super, że udzielasz się jako wolontariuszka. Ja jeszcze muszę trochę poczekać (parę lat więcej) :D.

    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Haniu :-) Póki co możesz pomagać w inny sposób (zbiórka karmy, sprzętu, kocy, zabawek).

      ONH

      Usuń
  2. Na pewno warto pomagać, wiem coś na ten temat. Świetnie pracujesz z psami. Ten park dla psów też odwiedziłyśmy - szkoda tylko, że ogrodzenie nie sięga od ziemi ;)

    OdpowiedzUsuń