
Ostatnie dwa tygodnie było bardzo intensywne, psychicznie i fizycznie. Dziś troszkę wolnego i z chęcią napiszę Wam co ciekawego się u Nas wydarzyło!
Zaczynając od początku. Od lutego chodzę do Schroniska i udzielam się jako Wolontariusz. Około trzech, czterech tygodni temu dostałam pod opiekę pierwszego psa- miniaturkę Labka, chociaż wątpię żeby Cheero chociaż raz w życiu widział psa tej rasy ;-) Moje zadanie- przekonać psa żeby zaczął ufać ludziom.
Całą tą paczkę widywałam niemalże każdego dnia przez ostatni tydzień. Mamusia szczeniaczków - Luna- znalazła domek i po leczeniu będzie do niego jechać. Maluchom w ciągu dwóch dni znaleźliśmy odpowiednich Właścicieli z doświadczenie z psami ttb. Leda pojechała do rodziny z dzieckiem, do domku z ogródkiem, i cudownymi terenami do biegania zaraz za płotem. Leia trafiła do wspaniałych, aktywnych Opiekunów i dodatkowo będzie miała czworonożnych kompanów w postaci kotów i psa, którzy pokażą jej świat. Fokus natomiast, jak się okazało, nie przejawia agresji. Jest psem aktywnym, trzymającym się człowieka, ciekawskim i chętnym do pracy. Pracujemy nad jego wyciszaniem się, bo z tym ma największy problem. Uwielbia być głaskany! Co do Cheero- powoli zaczynamy szukać domku, chłopak jest gotowy na kochającą rodzinkę!
Roboty przez dwa tygodnie było od groma. Moje dwa Miśki też miały intensywne dni. Pokonywały kilometry z rana, popołudniami albo wieczorami, w zależności od pogody, Halinka przerabiała posłuszeństwo, a Nitrula skupiał się nad nowym projektem.
Każdego dnia wstawałam wiedząc, że przede mną masa roboty. Jednak nie narzekałam. Wiedziałam, że wieczorem pójdę spać z uczuciem spełnienia! Warto było! :-)
pozdrawiamy!
ONH
pozdrawiamy!
ONH
Super, że udzielasz się jako wolontariuszka. Ja jeszcze muszę trochę poczekać (parę lat więcej) :D.
OdpowiedzUsuńH&F
http://jaimojaspanielka.blogspot.com/
dziękuję Haniu :-) Póki co możesz pomagać w inny sposób (zbiórka karmy, sprzętu, kocy, zabawek).
UsuńONH
Na pewno warto pomagać, wiem coś na ten temat. Świetnie pracujesz z psami. Ten park dla psów też odwiedziłyśmy - szkoda tylko, że ogrodzenie nie sięga od ziemi ;)
OdpowiedzUsuń