W takie upały wychodzimy rano i wieczorem na spacer. Przeważnie o godzinie 19 jest dużo czworonogów na dworze. I tak zaledwie w tym tygodniu miałabym kolejnego psa w domu, do tego odwoziłam jednego do Schronu jako znalezionego, a na dodatek Halinkę goniły dwa czworonogi, które z kolei gonili Właściciele w celu ich złapania.
Tak oto do parku, na wały czy nad wodę z czarnej otchłani betonowych bloków wychodzą Opiekunowie z psami, których energia na co dzień nie jest rozładowywana. Psiaki, które same szukają sobie zajęcia. Czworonogi tak podekscytowane otoczeniem, że często nie do ogarnięcia. Pupile tak zaaferowane, że potrafiące się zgubić. Za zgubienie psa odpowiedzialność ponosi tylko i wyłącznie Właściciel. Za porzucenie go tym bardziej!
Dlaczego o tym piszę? Do Schroniska w okresie wakacji trafią bardzo dużo psów. W ostatnim czasie na przysłowiowe "amstaffy" trafiło 5 nowych psów. Dwa są lękliwe, jeden posiada silną agresję lękową, o powodach oddania czy też porzucenia dwóch pozostałych nawet nie będę mówić...
Jest parę sytuacji, które zrozumiem przy oddaniu psa (oddaniu, nie porzuceniu!). Jednak przy niektórych ręce opadają. Zastanawiam się wtedy czy ja dobrze patrzę na świat... Halina jest teraz w trakcie szkolenia podstawowego i nauki wyciszania, ponieważ nie potrafi podejść na spokojnie do psa gdy jest w grupie czworonożnych znajomych. Czy miałabym ją z tego powodu oddać? Czy miałabym oddać Nitra, ponieważ z chęcią wyraża swoją opinie wokalnie? Czy oddałabym je gdyby musiały przejść operację? Odpowiedź na każde z tych pytań brzmi NIE.
Pies to odpowiedzialność, to ciągła praca nad nim i z nim. Biorąc psa trzeba być tego świadom! Cóż... niektórzy niestety nie są... Piesek jest dla nich jednym z elementów wystroju mieszkania...
Jednak zawsze jest druga strona medalu! Są na świecie osoby takie jak ja czy Ty, które zdają sobie świetnie z tego sprawę. Osoby, które najzwyczajniej w życiu nie wyobrażają sobie życie bez psiaka obok siebie! Do takich właśnie Opiekunów w ostatni czwartek trafiły przez moje ręce do nowego domu dwa psiaki. Pierwszym jest Luna- matka szczeniąt Leny i Neli (dawniej Ledy i Lei) oraz Pyza- pupil o niskopodłogowym zawieszeniu i wielkim charakterze ;-) Takie sytuacje podnoszą człowieka na duchu kiedy ręce opadają przez ludzką głupotę...
![]() |
Fokus |
![]() |
Cheero |
![]() |
Czesio |
![]() |
Pino |
![]() |
Daisy |
Do zakładek dojdzie już wkrótce kolejna, nowa! A następny wpis poświęcony będzie jednemu ze Schroniskowych Podopiecznych. Ciekawi o którym mowa?
pozdrawiamy w ten jużnietakupalny dzień ;-)
Ola&Nitro&Halina
pozdrawiamy w ten jużnietakupalny dzień ;-)
Ola&Nitro&Halina
Wakacje i czas bezpośrednio po Bożym Narodzeniu to takie momenty kiedy mam podobne do twoich przemyślenia: mieszkam na osiedlu niemal za miastem, więc często przybłąkują się zwierzęta zgubione lub porzucone przez swoich ludzi. W tych okresach jest ich zwykle więcej.. Masa ludzi chyba dalej nie rozumie, że pies to nie przedmiot tylko żywa istota za która jesteśmy odpowiedzialni.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy!
http://psiakowe.blogspot.com
Nie wiem skąd się bierze takie podejście. Tego psiaka którego zawiozłam do Schroniska nadal nie odebrano. Ech, czasem na prawdę szkoda słów.
UsuńJa jestem przerażona i wystraszona jak któreś zniknie mi chociaż na chwilę z oczu...
Porzucenia psa nigdy nie zrozumiem.
Pozdrawiam
ONH
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńDzięki za Pyzę! Jest cudowna!
OdpowiedzUsuńRazem z Kreską pięknie wyglądają! Tworzą duet jedyny w swoim rodzaju ;-)
UsuńMasz rację...Ja nie sądzę, żeby coś zmieniło się w kwestii schronisk, oddawania psów. Przykre to jest :(
OdpowiedzUsuńWarto próbować. Może chociaż jeden Właściciel zmieni swoje podejście ;-)
UsuńU nas w fundacji od piątku do niedzieli ludzie znaleźli w lasach pięć psów, z czego trzy przywiązane... Masakra co się dzieje w głowach takich popaprańców :(
OdpowiedzUsuńPrzywiązywanie do drzewa to metoda, której nigdy nie pojmę. O wiele lepiej byłoby zaprowadzić psa do Schroniska.
UsuńJednak i tak nigdy tego nie zrozumiem. Można poszukać psu nowego domu, można zgłosić się do fundacji... Podjęcie takich kroków, jak już naprawdę musimy się pogodzić z oddaniem psiaka, zrozumiem. Są sytuacje losowe, których nikt nie jest w stanie przewidzieć, ale żeby od razu psa przywiązywać do drzewa w lesie?!
Mam nadzieję, że znalezione psiaki znajdą szybko kochające domy :-)
Pozdrawiam
ONH
Serce mi pęka na samą myśl, że ktoś ma zwierzaka a potem tak z niczego potrafi go wyrzucić..nigdy tego nie zrozumiem, ludzie nie ponoszą konsekwencji swoich czynów i czują się całkowicie bezkarni...
OdpowiedzUsuńKoleżanka była na spacerze ze swoim psiakiem w lesie i znalazła suczkę w typie owczarka niemieckiego przywiązaną do drzewa-przepiękna, młodą sunie na szczęście psina zdrowa, nic jej nie było i ma się bardzo dobrze do dziś i mieszka z nową panią ale tylko dlatego że koleżanka pojawiła się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie...
Ludzie są chyba zbyt mało edukowani w sprawach zwierzaków i często nie zdają sobie sprawy z tego jaka to duża odpowiedzialność.
Pozdrawiamy!