Po Parku Grabiszyńskim postanowiliśmy pójść gdzieś nad wodę. Udało nam się zlokalizować coś blisko i w zacisznym miejscu.
Nitro nie jest psem pływającym. Do wody wchodzi, ale tylko po brzuszek. W piątek była piękna pogoda, więc postanowiłam pójść gdzieś i poćwiczyć pływanie. Sprawdziłam w takim razie na google czy jest jakieś oczko wodne koło nas, bo nad Odrą już mamy oklepane miejsca. Znalazłam staw na Pilczycach, niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Nigdy wcześniej tam nie byliśmy, więc czemu nie? Zebraliśmy się popołudniu, zgarnęliśmy mamę i poszliśmy nad wodę. Park znajduje się pięć minut drogi od przystanku tramwajowego. Przejeżdżając tamtędy w ogóle go nie widać, jest tak fajnie ukryty.
![]() |
Trasa czerwony- pieszo; zielony- tramwajem |
Spotkaliśmy niewiele psów po drodze, ale za to ogromną ilość wędkarzy. Nie spodziewałam się, że mogą być w tym stawie jakieś ryby. Były oczywiście kaczki i łabędzie, ale ryby? Na szczęście nikomu nie przeszkadzało, że Nitro wszedł do wody.
Najpierw porzucałam mu przy brzegu patyki żeby się przyzwyczaił do wody. Chciałam żeby tego dnia spróbował coś popłynąć, więc robiłam wszystko powoli, stopniowo. W to przedsięwzięcie wchodziło również moje zamoczenie się. Dałam radę, a Nitro trochę łapkami pomachał :) Byłam z niego niesamowicie dumna!
![]() |
Próbujemy ! |
Ciekawi mnie co jeszcze ma nam do zaoferowania Wrocław, bo w tamtym tygodniu trochę nowych terenów poznaliśmy. Kolejny z nich, ten z niedzieli, dodam już jutro!
Bądźcie z Nami!
Pzdr
Ola&Nitro
U nas chyba nie ma takiego miejsca,a jak już jest to zakaz dla psów,taki nieoficjalny. Więc nam zostaje strumyk w lesie,a jedynie w wakacje jezioro na wsi :).
OdpowiedzUsuńMy na szczęście mamy jeszcze Odrę, a ona jest długa i szeroka :)
UsuńZobacz, może jest jakieś większe oczko gdzieś u Was w lesie?
pzdr
Niestety, mamy tylko strumyk. Większy zbiornik z wodą to już powyżej 30km za miastem.
UsuńChcemy się wybrać w październiku do Wrocławia (oby wypaliło!). Może zabierzecie nas na jakiś fajny spacer? :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy, Asia i Bona
http://piesoswiat.blogspot.com/
W mojej okolicy jest jeden duży zalew ok 15 min jazdy autem. Tam też Kenzi miała swój pierwszy kontakt z wodą, była zafascynowana chlupiącą pod jej łapami wodą. :)
OdpowiedzUsuńŻyczę kolejnych sukcesów pływackich :)
Pozdrawiam