poniedziałek, 23 marca 2015

Zdobywamy tereny! II

Nigdy nie sądziłam, że biorąc psa będę z nim jeździć po Wrocławiu, zwiedzać co tylko się da, poznawać ciekawych ludzi i ich czworonożnych przyjaciół, pokonywać wielokilometrowe trasy. Od ponad roku już wiem, że nie jestem jedyną zainteresowaną psami osobą. Cieszy mnie to bardzo, a jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że są osoby, które z chęcią spędzają czas ze swoimi Podopiecznymi. Zabierają je na treningi, szkolenia, seminaria czy .... na długi spacer do Lasu Rędzińskiego ;-) 
Po pierwszym spacerze odzew na kolejny był bardzo duży. Była to dla mnie motywacja do zaplanowania kolejnej trasy. Wyszła mi około 16 km droga. Całkiem dobry dystans. Starałam się tak powybierać tereny żeby psy mogły biegać jak najwięcej luzem. Tak też jak już miałam zacny zarys spaceru ustaliłam termin- niedziela. I tu nauczka dla mnie na przyszłość- patrz na pogodę przed ustaleniem daty! Drugi dzień weekendu nie zapowiadał się bajecznie w porównaniu do soboty, która aż zapraszała na wyjście z domu. Termin został zmieniony, co nie którym nie pasowało. Przepraszam za wprowadzenie zamieszania w związku z moim niedopatrzeniem. Człowiek uczy się na błędach, mam nadzieję, że takiego już więcej nie popełnię i każdy będzie mógł na spokojnie zaplanować sobie weekend :-) 
Jak już wszystko było jako-tako dopięte nadszedł dzień spaceru. Spotkanie w miejscu zbiórki i ... lekkie opóźnienie w oczekiwaniu na ostatnich Towarzyszy przygody ze swoim Pupilami. Zostaliśmy jednak poinformowani w czas, że możemy iść, bo Człowieki z Czworonogami się nie pojawią. Ruszyliśmy i nie trzeba było długo czekać aż coś ciekawego się wydarzy. Dwie kuszące przeszkody na jednej prostej. Pierwsza- kot w rowie. Skubany siedział przyczajony i chyba nie wytrzymał presji jak psiaki przechodziły, bo wyskoczył jak poparzony i hyc na drzewo. Część psiaków oczywiście za nim, na szczęście kot miał refleks i dał radę uciec. Druga- sarny. Nikt ich nie zauważył dopóki Aronia za nimi popędziła. Szybko wróciła, ale lekko kulejąca na jedną łapkę i bez kawałka sierści na klatce. Dobrze, że obrażeń nie było więcej. Dziewczyna jednak czuła się dobrze. Zastanawialiśmy się czy da radę kontynuować wyprawę, ale po trzech kroczkach stawała już pewnie. Poszliśmy, więc dalej bardziej skupiając się na zagrożeniach czyhających na psa. Kolejnych przeszkód na szczęście nie było :-) 
Na trasie, z rzeczy tych bardziej ciekawych dla człowieka, spotkaliśmy szkielecik dzika (właściwie jego kręgosłup w dwóch kawałkach i głowę). Droga czasami nie prowadziła tak jakbym chciała, ale wszystko dało się obejść, dosłownie. 

Aki, już prawie czysty :-) 

Aki i Aldor. Panowie bawili się ze sobą niemalże przez cały spacer. 

Aldor i Aki

Aldor i jego cudne oczy :-) 

Aronia. Jak widać ma się dobrze :-) 

Na horyzoncie pierwszy punkt - Most Rędziński

Miało być grupowe, ale dwóch brakuje ;-) 

"Czy ja widzę tam ciastko?" 

Prawda, że pogoda nam się udała? 

Walter :-) 
Mierzyliśmy dystans przy użyciu dwóch różnych aplikacji. Ja nie mogłam w to uwierzyć, ale rozbieżność w wynikach pomiaru wynosi ponad kilometr, chociaż zaznaczona została ta sama trasa. W każdym razie wyszło 15,75 km oraz 16,95 km w czasie krótszym niż cztery godziny. To jest nasz nowy rekord! 

Wersja 1- dłuższa. Aplikacja- Dog Walk

Wersja druga- krótsza. Aplikacja - Endomondo

Podsumowanie napawa satysfakcją :-) 
Po tak długim Spacerku wszyscy byli zmęczeni, piesy też. Pogoda dopisała, towarzystwo było wspaniałe, a trasa okazała się być różnorodna i interesująca dla czworonogów. Mogę powiedzieć, że poza małą wpadką, kiedy to nagle zabrakło mi drogi, wszystko poszło dobrze! Zwiedziliśmy Las Osobowicki, Las Rędziński oraz, standardowo, wały nad Odrą. 
Na koniec, aby nadrobić spalone kalorie, każdy dostał po bardzo dobre muffince od Daniela i Kasi (Właściciele Bohuniątka). Powiem Wam, że było warto iść na ten spacer chociażby dla takiego wypieku ;-) 

Psi skład: Aki, Aldor, Aronia, Bohun, Histeria, Nitro, Reagan, Rebus, Walter 

Dziękuję Wszystkim, którzy wzięli udział! Mam nadzieję, że na następnym "Zdobywaniu terenów!" znów się zobaczymy! Zapraszam również innych zainteresowanych! Każdy jest mile widziany! :-) 

pozdrawiamy
Ola&Nitro

6 komentarzy:

  1. Moje Foxisko za młodu miało takie cud-złote oczyska jak Aldor. W nich się zakochałam i przepadłam :) A Fox z Bazylem [*] zawsze się bawiły razem jak Aldor i Aki. Piękne to były czasy... :))) Teraz już nie dla mojej geriatrii takie spacery... Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Geriatria dobrze sobie radzi z tego co widzę :-) Pamiętam jak Bazyl i Pikselem sobie patyk na wzajem z pysków wyciągali :-) Faktycznie wyglądało to jak zabawa Akiego z Aldorem.

      pzdr
      O&N

      Usuń
  2. Bardzo fajny spacer, u nas póki co zbierają się mniejsze grupy. A to dziwne z tymi trasami, mi Endomondo ciągle pokazuje za dużo kiedy biegam na oznaczonej kilometrami trasie. Przeważnie zamiast 5km pokazuje 6. Dlatego sporo osób myśli że ma lepsze wyniki na kilometr :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę bardzo! Taki spacer to moje marzenie, szkoda że u nas tak mało psiarzy :(

    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego właśnie nie cierpię mojego miasta: same cebulaki, żadnych fajnych terenów, nuda... nie mogę się doczekać jak pokończę wszystkie szkoły i się stąd wyprowadzę... ech :/
    Super ekipa :) Psiny cudne, tereny jeszcze lepiej no i świetna pogoda! Nic tylko spacerować :)
    Fajnie, że jesteście tak zorganizowani i wykorzystujecie aktywnie czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. strasznie szybko- ponad 16km w niecałe 4h? Toż to biegliście chyba? xD

    OdpowiedzUsuń