środa, 26 listopada 2014

Powrót do codzienności

Po trudach minionego tygodnia zaczęliśmy inaczej patrzeć na niektóre rzeczy. Wszyscy jesteśmy zmęczeni psychiczne tym przez co przeszliśmy. Sprawa Fiony nie jest jeszcze zakończona, ale przynajmniej codziennie znajdujemy czas na odpoczynek. Nie wiem jak Wy, ale mi nastrój polepsza możliwość zaczerpnięcia świeżego powietrza, trochę ruchu i radość w oczach mojego Podopiecznego, dlatego też dużo ostatnio spacerujemy :)

Wróciliśmy z Nitro do normalnego trybu zajęć, czyli takiego z którego oboje jesteśmy najbardziej zadowoleni. Harmonogram Miśka wygląda jak każdego innego psa: spacer trzy razy dziennie. Co jest, więc w nim takiego, że jest taki wyjątkowy? 
Przy większości komend, które uczę Nitro używam klikera. Mam go praktycznie na każdym spacerze. Minimum na dwóch wyjściach dziennie mój czworonóg ma piętnastominutową powtórkę komend, które umie. Często nagradzam go rzucaniem piłki czy też kijka. Potem chodzimy, spotykamy inne pieski, bawimy się, tropimy albo wykorzystujemy elementy, które po drodze napotykamy. Dziś udaliśmy się nad Odrę koło Parku Popowickiego. 





Wchodzenie na różnego typu rzeczy oraz szukanie przedmiotów to ulubione elementy rozrywki mojego Piecha. Staram się żeby spacery nie odbywały się zawsze w tym samym miejscu. To gdzie pójdziemy zależy w głównej mierze od tego gdzie mnie nogi poniosą i ile mamy czasu. Przeciętnie spędzamy na jednym wyjściu od 40 do 90 minut. Jest czas na odpoczynek, na niuchanie, wspólną zabawę ze mną albo ze znajomymi. 

Hej, co teraz robimy? 
Oprócz spacerów Nitro ma przeznaczone 15-20 minut na ćwiczenia popołudniu w domu. Poznaje wtedy nowe komendy i "wprasowuje" sobie na stałe te opanowane. Ten punkt programu jest z nami od szczenięcia. 
Taki rozkład zajęć odpowiada nam obojgu. Ja mam ciszę w domu, a Nitro odpoczywa po takiej porcji różnych informacji i atrakcji. 

A u Was jak to wygląda? Jakie zajęcia uwielbia Wasza Pociecha najbardziej? 

pzdr
Ola&Nitro

5 komentarzy:

  1. zazdroszczę zorganizowania, u nas zawsze jest wielka niewiadoma, raz mam cały dzień zajęcia i zupełnie nic nie robię z Girem, innym razem mam niemal cały tydzień wolny i codziennie biegamy i ćwiczymy. też biorę kliker na spacery, zależy mi głównie na opanowaniu "domowych" komend w terenie, ponieważ Giro jest strasznie rozkojarzony i na dworze często ma tyle do zobaczenia, że średnio patrzy na mnie.
    Najbardziej cieszy się z frisbee, wielka radość towarzyszy też zbieraniu się na bieganie :) Najmniej przepada za sesjami posłuszeństwa, ale ja też, więc mała strata :D

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas zazwyczaj są cztery spacery dziennie, z czego jeden po naszym obiedzie tylko na siku, więc króciutki. Z uwagi na pracę na tygodniu długie spacery są zwykle rano, połączone z bieganiem, aportowaniem, zabawą i treningiem posłuszeństwa. A w weekendy wędrujemy sobie po mieście, jak tylko czas i pogoda pozwalają :) Więcej zajęć niż Wy mamy natomiast w domu, bo dużo kształtowania pozytywnie wpływa na psie posłuszeństwo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas jest podobnie, zwykle trzy spacery i do tego jedno wyjście na ogród na krótkie ćwiczenia. W domu raczej codziennie coś robimy, sztuczki albo dopracowanie komend. Na spacerach obecnie nic nie ćwiczymy,bo teraz skupiam się na ignorowaniu otoczenia u mojego, ale pewnie z czasem też do tego wrócimy. U nas sprawa jest o tyle trudna,że na ten moment nie mogę puścić psa luzem na spacerach innych niż w pustym lesie, więc za dużo na smyczy to my porobić nie możemy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze, że się nie poddajesz po tym zajściu. Skup się teraz na Nirze, a z Fioną wszystko się nie długo ułoży ;). Świetne jesienne zdjęcia!

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej! a co taki zastój na blogu? Człowiek by coś poczytał inteligentnego do herbaty :)

    OdpowiedzUsuń