czwartek, 16 października 2014

Zwariowany tydzień z przerywnikiem

Tydzień temu na biurku miałam stertę papierów, terminy mnie goniły, szykowały się dwa wyjazdy i do tego jeszcze "coś" dla Nitruli. Dziś mogę spokojnie usiąść, napić się herbatki i wreszcie odpocząć.  
Załatwiałam papierokologię, w międzyczasie miałam dwa wyjazdy na mecze Reprezentacji Polski do Warszawy. Oczy miałam na zapałkach. Nie wiem jak zwlekałam się z łóżka, ale tego jednego dnia nie mogłam zawieść. Mój brązowooki chłopaczyna na mnie liczył :)
W zeszłą niedzielę w Parku Szczytnickim odbył się "Spacer na czterech łapach". Nie mogłam przegapić takiej okazji! Z resztą nie tylko ja, towarzyszyli mi Michał z Mordą i Bartek z Reaganem. Panowie byli skorzy pójść nawet beze mnie, tak bardzo im się pomysł spodobał. Tak więc, po dwóch godzinach snu po powrocie ze Stolicy zebrałam swój tyłek z łóżka i wyszłam z Nitrem na miejsce zbiórki. To był mój pierwszy taki spacer. Nie wiedziałam czego się spodziewać, szłam w ciemno. 

vonski.pl

Dotarliśmy na miejsce, krótka wypowiedź organizatora, zaczęliśmy spacer i... nagle skończyliśmy. Znaczy nie tak od razu nagle, bo po półtorej godziny, ale jak dla mnie było stanowczo za krótko. Może tylko mi tak szybko minęło, ciężko powiedzieć. Dodatkowo w trakcie były robione postoje, na nich tworzyło się kółko i trenerka tłumaczyła ćwiczenie, które należało wykonać z psem. Super pomysł, tyle że... skupianie uwagi psa przerabiałam, siadanie przerabiałam, wchodzenie na pieniek przerabiałam, warowanie przerabiałam, chodzenie przy nodze przerabiałam, ale przejdźmy dalej. Nie o to chodzi, że przyszłam tam nie wiadomo z jakimi oczekiwaniami, bo nie miałam żadnych. Poszłam tam dla Nitra, żeby poznałam nowych znajomych czy zwiedził rzadko przez nas odwiedzany Park Szczytnicki. Wiem, że w spacerze brały udział szczeniaki, ale.... ja się miejscami nudziłam, a o Nitro już nie wspomnę. Obudził się przy pieńkach, czyli w połowie spaceru. Potem musiałam mu rzucać żołędzie żeby miał jakieś zajęcie i nie zaczął czegoś kombinować. I oczywiście końcówka- bieganie za piłką. Do plusów mogę dodać poznanie Bohunowego stadka, jeśli mogę tak napisać, oraz innych czworonogów i ich właścicieli. 
Cieszę się, że są organizowane takie spacery. Jednak ja po sobotnim czułam lekki niedosyt, chciałam więcej! Jednego natomiast jestem pewna- na następny też będę! 

Po tym miłym przerywniku wróciłam do swoich obowiązków, które na szczęście już mam za sobą. Do tego z chłopakami zaplanowaliśmy wypad do Parku Wschodniego w niedzielę żeby kontynuować cotygodniowe wypady :)

W Waszych miejscowościach też są organizowane takie spotkania? Może sami byliście pomysłodawcami takiego? 

pzdr
Ola&Nitro

8 komentarzy:

  1. to było darmowe i dla wszystkich? bo socjalu nigdy dość, a ja po fakcie cośtam usłyszałam, że się coś działo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak darmowe i dla wszystkich :) Bardzo fajna sprawa i czuję, że jeszcze nie jeden taki spacer się odbędzie.

      Usuń
    2. o fajnie, to pisz jak będzie jakiś! Ja bardzo chętnie bym się wybrała. A jutro myślałam też z paroma psami się zobaczyć o 14 w szczytnickim, wpadaj jak chcesz :D

      Usuń
  2. U nas niestety nie ma takich wydarzeń, Bydgoszcz to wieś :P. Ja próbuję coś rozkręcać, właśnie przyjęli mój projekt odnośnie zbudowania nowego wybiegu :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie było spotkać sie w większej grupie i skupiać uwage psa w takim zamieszaniu :) Cieszymy się, że Was poznaliśmy :)
    Bohun na koniec dał niezły popis barku wychowania

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem niedosyt, ale z drugiej strony po takich wydarzeniach nie można spodziewać się zbyt wiele - w końcu kierowane są do typowego psiego przewodnika, który raczej nie uczy psa sztuczek. Uważam jednak, że zawsze warto się na coś takiego wybrać ze względu na możliwość socjalizacji i ćwiczeń w rozproszeniach - co innego jednak sztuczka w pustym parku, a co innego zwykły siad w grupie kilkudziesięciu rozszczekanych psów. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wy zawsze macie jakieś ciekawe rzeczy w waszym mieście u nas nic nie ma. Ostatnio wyremontowali parki, i co "Zakaz wstępu dla psów!", cudownie... Jejku chyba się w przyszłości przeprowadzam do Wrocławia.

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas nie ma takich spacerów, a szkoda, bo bardzo chętnie bym się z Tosią przeszła... :(
    Cieszę się, że Wam się podobało :)

    Zapraszam!
    http://moje-kochane-czworonogi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń