piątek, 12 września 2014

A może by tak małe bieganko?

A po bieganiu... ;)
Nie wiem jak Wam, ale mi, dużo łatwiej jest utrzymać kondycje psa w dobrej formie niż moją własną. Jednak staram się, a On mnie wspiera. Nasze wspólne trenowanie nazywam polowaniami.

W dzisiejszych czasach ciężko jest utrzymać psa w dobrej kondycji jeśli nie jest się konsekwentnym lub aktywnym. Dużo łatwiej jednak jest zaniedbać siebie niż swojego czworonoga. Nasz pupil jest przeważnie oczkiem w głowie, dbamy o niego jak tylko się da, prawda? Zdarzają się jednak momenty kiedy sytuacja się odwraca. U nas tak jest, Nitro troszczy się o moją formę bardziej ode mnie. 

Jak Nitrula był mały miał w sobie moc energii, której pokłady nie miały końca. Po nauce chodzenia przy nodze zaczęłam go zabierać na wspólne bieganie, rolki i rower. Mój chłopaczek dbał wtedy o to żebym na pewno się zmęczyła. Teraz energii ma już zdecydowanie mniej i potrafimy nad nią zapanować, ale chęć do pomocy w nabraniu formy mu pozostała. 

Moje trenowanie z nim wygląda mniej więcej tak. Jak Nitro zobaczy, że ubieram buty do biegania zaczyna piszczeć i się ekscytować. Wszyscy domownicy od razu wiedzą gdzie idziemy i w jakim celu. Po wyjściu z domu ciągnie mnie, do najbliższe miejsca z trawą żeby się wysikać. Potem staje i czeka aż dam mu znać, że biegniemy. Nasze trasy prowadzą przeważnie wzdłuż ulic, ponieważ ćwiczymy wieczorami, a tam jesteśmy oświetleni. Nitro w trakcie mnie nie wyprzedza, grzecznie koło nogi sobie truchta. To taka rozgrzewka, tempo wolne, niezbyt intensywne. Dobiegamy tak do miejsca gdzie mamy trawniki, tam Nitro jest odpinany i... zaczynają się zawody. Piecho narzuca rytm i szybkość biegu, a ja podążam za nim. Zaciskam wtedy zęby, bo uwierzcie mi, ciężko jest go dogonić. To taki sprint przez około kilometr. Znaczy, Nitro robi kilometr tym tempem i na mnie czeka, z wyjścia na wyjścia coraz krócej :) Następnie jakieś ćwiczonka w plenerze, np.: wskakiwanie na pieniek. Pupil jest cały czas ze mną i potrafi mnie wtedy poganiać. Jak widzi, że się długo zbieram do kolejnego powtórzenia to wtedy mruczy do mnie. Nie ma wymówek, trzeba zrobić co pies karze. Po wszystkim truchcikiem do domku. 

Czasem zmieniam trasy. Mamy w sumie trzy, którymi biegamy. Uważam je za bezpieczne jak na wieczorną porę i dlatego się ich trzymamy. Takie intensywne wypady nazywam polowaniami głównie z tego powodu, że Nitro po nich cieszy się jakby Łosia upolował ;) 

Ja i Nitro oraz, pozwolę sobie dodać, Ola i Emet biegamy. Dołącz do nas i biegaj ze swoim pupilem! A może już to robisz? Jeśli tak, pochwal się! 

pzdr
Ola&Nitro

7 komentarzy:

  1. Zazdroszczę takiej formy treningu!

    Ja akurat nie mam się czym chwalić: takie bieganie, jakie uprawiasz z Nitrem jest w moim przypadku, niestety, niemożliwe do zrealizowania. W naszej okolicy jest sporo biegaczy i nie mogę pozwolić sobie na nauczenie mojego psa, że biegnie się swobodnie przy biegnącym człowieku, bo najpewniej skończyłoby się to zaczepianiem wszystkich biegających, których, jak na razie, T. ignoruje. Zapewne prowadziłoby to do wielu sytuacji stresowych: w końcu jak biegnie na Ciebie 25 kg psa, a Ty nie wiesz, jaki charakter ma to zwierzę można się nieźle przestraszyć. Jedyną opcją biegową jest w naszym przypadku smycz z amortyzatorem i pas, tak, aby pies biegł przypięty do mnie. Niestety, nie mam odpowiedniej kondycji, aby przeżyć taką wyprawę biegową. Wciąż ciągnie się za mną skręcenie stawu skokowego trzeciego stopnia. :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bieganie to super spraw, tyle że jeśli mieszka się na odludziu to już sprawa nie jest taka kolorowa.
    Również w wolnej chwili biegam z psem, albo gdy kolano nie boli. Cieszę się że zdarza nam się dosyć często ostatnimi czasy biegać. Ale niestety pomimo wielkiej aktywności fizycznej grubasek dalej zostaje grubaskiem ;p
    No nic, jedzonka od miesiąca dostaje mniej, a aktywność wzrasta i zero różnicy. No nic, pracować trzeba ciągle.
    Nie raz mi się marzy by wyruszyć z psem na rowerze do lasu, mamy tam świetne trasy, ale jak na razie sę na to nie zdecyduję z obawy na własne bezpieczeństwo i bezpieczeństwo psa.

    Pozdrawiam Wiktoria&Fado
    Zapraszamy do nas: http://fado-labrador-retriever-biszkoptowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Luna bardzo chętnie by biegała, ale moje zdrowie mi na to nie pozwala.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zaczęłam dzisiaj biegać i będę to robić już zawsze. Zbierałam się na to długo, ale dzisiaj nadszedł dzień mojego pierwszego biegu. Co prawda sunia musi się przyzwyczajić, że już nie idzemy ślimaczym tempem, ale jest już dobrze. Przebiegłyśmy dzisiaj z 5km i teraz mogę szczerze powiedzieć, że biegam, bo lubię :).

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zaczęłam biegać, ale aktualnie rozkłada mnie przeziębienie :-/ Już nie mogę się doczekać aż wrócę do zdrowia, bo mimo, że biegałam tylko dwa razy, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to polubiłam :-) I Boniaczkowa też :-)
    Pozdrawiamy, Asia i Bona
    www.piesoswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam was dziewczyny.
    Ja pobiec owszem, jakieś 200m potem bym musiała pewnie płuca zbierać z chodnika. Kenzi za to jak na psa przystało, uwielbia biegać. Zresztą czasem biega tak, że przednie łapy nie nadążają za tylnymi. :D

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło, że o nas wspomniałaś! :D
    Tak tak, biegajcie z psami, to świetna sprawa :).
    A odnośnie biegania, my dzisiaj byliśmy znów w lesie- tym razem 7 km, powoli nabieramy kondycję na chłodniejsze dni :D.

    OdpowiedzUsuń