poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Nieproszeni goście

Nie chcemy ich, nie znosimy ich obecności, wręcz je nienawidzimy! Małe, niedające się złapać, dokuczliwe i obrzydliwe. Niby zwierzątka, a nie do wytrzymania. Nas odwiedziły, nie byliśmy zachwyceni. 

Miesiąc temu zaczęliśmy walkę z obrzydliwymi, skaczącymi przybyszami, zwanymi pchłami. Zaczęło się oczywiście od nadmiernego drapania, potem Nitro tarł prawą stronę mordy i wyszła mu dość dużo krosta nad okiem. Wtedy myśleliśmy, że to jest alergia. Szybko jednak się okazało, że jesteśmy w błędzie. Kropek, kot, dostarczył nam dowodów. U niego jest dużo lepiej coś znaleźć, bo ma białą, rzadszą od Nitra sierść. Po ustaleniu przyczyny udałam się do sklepu. Muszę tutaj nadmienić, że piecho nosi obróżkę owadobójczą i psikałam go również owadobójczym spray'em raz na dwa tygodnie. Następnie kupiłam zasypkę. Kuracja na tydzień. W międzyczasie starałam się unikać innych psów na spacerach. Szło całkiem fajnie. Wydawało się, że jest po wszystkim, więc pozwoliłam Nitrowi się bawić z innymi czworonogami. To był błąd. Pchły znowu się pojawiły. Tym razem zastosowaliśmy szampon i zasypkę równocześnie. Dało radę, niestety tylko przez dwa dni. W tym czasie udało nam się ustalić, który pies najprawdopodobniej roznosi nieproszonych gości. Następnym preparatem, już na szczęście ostatni, były kropelki. Wzięliśmy dla kota i dla psa. Dodatkowo wysprzątaliśmy bardzo dokładnie całe mieszkanie, wypsikaliśmy je mieszanką wody z octem, wypraliśmy wszystko co się dało wyprać i czekaliśmy. Wynik: pchły zniknęły! Powinnam się cieszyć, prawda? Niestety, musiałam udać się ze zwierzakami do weterynarza, bo drapanie nie ustało. Wystąpiła bowiem reakcja alergiczna na ślinę pcheł. W celu poprawianie stanu skóry zwierzaków dostaliśmy środek leczniczy na dwa tygodnie. W następny poniedziałek idziemy na wizytę kontrolną. Wiem, że wyjdzie dobrze, bo już widać poprawę. 
Cała sytuacja z pchłami nie tylko wiele nas wykosztowała, ale również zmęczyła psychicznie. Przez ten miesiąc wyrobiłam sobie nawyk patrzenia i reagowania na to, który pies się drapie. Staram się unikać czworonogów bez obróżek i tych ganiających po krzakach. Mimo że mamy już środek owadobójczy, który działa to i tak chucham na zimne. Pchły są uciążliwe, pamiętajcie o tym!

Jakie środki przeciw pchłom stosujecie? Znacie może jakieś sprawdzone, domowe metody na pozbycie się ich?

pzdr
Ola&Nitro

4 komentarze:

  1. Ja stosuję krople Frontline, miałam również obrożę Kiltix :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My właśnie mamy teraz te krople. One dają radę (na szczęście)!

      Usuń
  2. Pamiętam jak dziś moją walkę z pchłami. Obroże, kąpanie psa co tydzień i milion różnych środków. Nam pomógł Fypryst.

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście u mnie biszkopt nie ma pchłów.
    Ale może zastosujcie jakieś krople, szampon?

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    Zapraszamy do nas: http://fado-labrador-retriever-biszkoptowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń