sobota, 1 marca 2014

Spacer jakich mało

Nie jestem pewna od czego szczerze mówiąc powinnam zacząć. Jestem już zmęczona, a chce jeszcze podzielić się wrażeniami z dnia dzisiejszego.
Mieliśmy z Nitrulą, jak czasem nazywam mego pieska, mały wypad. Najpierw jeden park, potem drugi, jazda tramwajem, spacer po rynku i wymarzony powrót do domku. Całość zajęła nam mniej więcej 3,5 h. Tyle wystarczyło żebym teraz myślała tylko o śnie... Nitrowi za to było za mało, on miał ochotę jeszcze na zabawę :)

Wyszliśmy jakoś przed 15 z domu i prosto do parku, ale nie tego co zwykle. Postanowiłam dużo bardziej urozmaicić mu dzień i poszliśmy do parku na Kozanowie. Dawno nas tam nie było, więc czemu nie? Podejrzewałam, że będzie dużo ludzi, ale byłam w błędzie. Może godzina była zbyt wczesna, kto wie... Pies ganiał za kijkami, słońce prześwitywało między chmurkami. Miło, przyjemnie i szlak wszystko strzelił. Nitro podbiegł z wyraźną chęcią zabawy do pieska, który odwzajemnił jego ochotę, ale właścicielka za to nie. Zostałam zgromiona wzrokiem, obrażona przez ową panią, która na marginesie, uderzyła swojego psa nogą w celu uniemożliwienia mu kontaktu z moim. Nie przejęłam się tym, zawołał psa i poszliśmy już razem dalej. Udało nam się poznać berneńskiego psa pasterskiego. Bardzo fajny psiak, trochę duży, ale bardzo przyjaźnie nastawiony. Chciałam mu zrobić zdjęcie, ale niestety mi się nie udało. Co dziwne, był to jedyny czworonóg tego dnia, któremu właściciel pozwolił podejść się przywitać z Nitro. Oto zdjęcia z Kozanowa:






Stamtąd poszliśmy do naszego parczku na małą rundkę wokół. Powiem tak, dużo ludzi z dziećmi. Nie było nawet gdzie usiąść. Jedno kółko i do domu po książeczkę zdrowia, potem na tramwaj. Po drodze na przystanek spotkaliśmy Michała od Mordy, co było miły zaskoczeniem. Nitro na powitanie próbował ściągnąć o jego nogi swój kantarek, bezskutecznie. Potem hop do tramwaju, a tam... Nitro został nadepnięty na ogon. Muszę niestety przyznać, że po części z mojej winy. Dziewczyna jednak przeprosiła, pogłaskała Nitra i obyło się bez zbędnej wymiany zdań. Tak dojechałam na rynek, ale zanim miałam tam dotrzeć trzeba było przejść przez przejście podziemne. To już czwarta nasza próba. Pierwsza nie była zbyt dobra. Pies się kulił i szedł przy ścianie. Za kolejnymi szedł już przy nodze, ale widać było, że jest niespokojny. Dzisiaj było całkiem inaczej. Szedł normalnie, nie przejmował się niczym. Ucieszyło mnie to bardzo, a jak zdziwiło mamę! :) 
Poszłyśmy na około Rynku, tak, aby pokazać Nitro fontannę. Okazała się ona dla niego mało interesująca. Być może z tego powodu, że nie była jeszcze włączona. Dalej spotkaliśmy kolejną niezapowiedzianą atrakcję- konia! Nitro do tej pory nie miał styczności z żadnym. Najpierw żeby poczuł zapach podeszliśmy na jakieś 10 metrów. Widziałam, że go zwęszył, ale jakoś się nie zainteresował. Podeszliśmy w takim razie bliżej. Dalej nic. Potem obeszliśmy go na około. Nic. Stanęłam obok, Nitro usiadł, potem się położył i tak leżał, aż nie poszliśmy dalej. Byłam ciekawa jak zareaguje, ale nie sądziłam, że jego reakcją będzie obojętność. W sumie lepsze to niż coś gorszego ;) 
Potem poszliśmy wzdłuż fosy do domu. W drodze powrotnej Nitra prowadziła Mama. Jakie było moje zdziwienie jak na moje pytanie jak się idzie z psem? usłyszałam odpowiedź: dziwnie, jakoś tak nie czuję, że idzie przy mnie. Mogłabym się do tego przyzwyczaić. Powiem, że od 6 miesiąca uczyłam go, że chodzi się przy nodze. Teraz nawet jak nie jest zapięty sam z siebie tak idzie. Mama jest nieprzyzwyczajona, bo Nitro na spacery chodzi ze mną.
To kilka zdjęć z rynku: 
Przy fontannie






Nie muszę chyba mówić, że jak wróciliśmy to Nitro poszedł spać i ja również ;)

Bądźcie czujni, bo już w niedziele pojawi się pewna nowość! W międzyczasie zachęcam do komentowania! Dajcie znać, że jesteście :)

2 komentarze:

  1. Musieliście być strasznie zmęczeni :) Mimo wszystko takie 'spacerki' są bardzo fajne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byliśmy, w sumie to ja byłam, Nitro miał jeszcze siłę :P Mam nadzieję, że po tym coś dziś zrobiliśmy trochę się zmęczył:) (relacja w kolejnym poście).

      Dzięki za komentarz i zapraszam ponownie :)

      Usuń